Bandyci zawiadomili policję
Dwóch 20-letnich mężczyzn śmiertelnie pobiło 54-letniego mieszkańca poznańskiego Nowego Miasta. Potem powiadomili policję o zdarzeniu, podając się za przypadkowych świadków.Funkcjonariusze nie uwierzyli im. - Na razie przedstawimy zatrzymanym zarzuty pobicia ze skutkiem śmiertelnym - mówi Waldemar Zerba z Komisariatu Policji Poznań Nowe Miasto. Najprawdopodobniej jednak zostaną one zmienione na poważniejsze. - Czekamy na wyniki sekcji zwłok - informuje Arkadiusz Dzikowski, szef Prokuratury Rejonowej Nowe Miasto - Jeszcze nie zapadła decyzja o zamknięciu podejrzanych w areszcie.Wszystko działo się w nocy z poniedziałku na wtorek. Około godz. 23.00 do jednego z mieszkań przy ul. Chlebowej w Poznaniu wtargnęło dwóch młodych mężczyzn. Napastnicy chcieli obrabować mieszkającego tam 54-latka. Bandytom, jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie od jednego z policjantów, pomógł najprawdopodobniej współlokator mieszkający u ofiary bez zameldowania. Mężczyzna miał kilkakrotnie uderzyć swojego kolegę.Przestępcy po kilkunastu minutach uciekli. Zabrali z mieszkania sprzęt RTV. Tej samej nocy zorientowali się jednak, że łup nie jest wiele wart. Postanowili wrócić i jeszcze raz spenetrować mieszkanie ofiary. Na miejscu zorientowali się, że mężczyzna nie żyje i... powiadomili policję. - Kiedy przyjechaliśmy, byli jeszcze w mieszkaniu - mówi Bogdan Nowakowski, naczelnik sekcji kryminalnej KP Poznań Nowe Miasto. - Nasze podejrzenia wzbudził fakt, że mężczyźni ci byli już karani za drobne kradzieże i rozboje.Nikt z mieszkańców bloku przy ul. Chlebowej nie słyszał w nocy odgłosów bójki. - To był porządny, ale naiwny mężczyzna. Do domu wpuszczał nawet obcych. Tym razem wpuścił o dwie osoby za dużo - komentuje kobieta mieszkająca piętro wyżej.